poniedziałek, 14 stycznia 2013

Bezsensowna śmierć inteligentnego i młodego człowieka w imie czego?...



Aaron Swartz popełnił samobójstwo. Groziło mu 30 lat więzienia za naruszenie praw autorskich.


Być może nie powinienem o tym pisać, albo pisze coś, co nikogo nie zainteresuje, ale akurat to czy komuś się spodoba ten post jest mało ważne.
Pisze go, ponieważ zginął człowiek, który nie powinien zginąć, a zginął tylko, dlatego że za dużo potrafił i chciał żeby prości ludzie mogli wiedzieć to, do czego dostęp mieli nieliczni, zginął młody człowiek, który jak nazwał go autor tekstu był „cudownym dzieckiem internetu”.
Może powinienem pominąć tą wiadomość, bo przecież mało, kto z Nas o tym człowieku słyszał, ale jak tylko przeczytałem ten artykuł to pomyślałem, że skoro już raz wspomniałem o czymś takim jak prawa autorskie to ta wiadomość też powinnem zamieścić, chociażby, dlatego że zginął tylko, dlatego że za naruszenie tak zwanych praw autorskich groziła mu kara o wiele większa niż powinna, bo nawet u nas za zabójstwo można dostać kare o wiele mniejszą niż jemu groziła za coś takk błahego, bo przecież nawet, jeśli dopuścił się tego, co mu się zarzucało to przez to nie zginął żaden człowiek, „żaden” człowiek Z tego powodu nie ucierpiał, ucierpiał tylko albo aż człowiek, który mógł zrobić wiele dobrych rzeczy dla ludzi. Może przesadzam, ale jak dla mnie to przez coś takiego nie powinni ginąć ludzie, bo przecież prawa autorskie w mniejszym lub większym stopniu narusza każdy z Nas i może nie zawsze o tym wie.
(Niewiem czy to, co w tym tekście napisałem ma jakiś sens, bo pisałem go można powiedzieć ze łzami w oczach, bo mimo ze nie znałem tego człowieka to przecież On tak naprawdę nie zrobił nic złego, a przynajmniej nie na tyle złego żeby spotkała go taka kara, jaka mu groziła i przez którą odebrał sobie życie. Przepraszam za te sentymentalne wywody, ale niestety, mimo że nie ja jestem autorem tego artykułu o tym „genialnym dziecku internetu” to jednak każdy z nas, każdy, kto w jakikolwiek sposób narusza prawa autorskie może paść ofiarą podobnego potraktowania nas przez Nasze władze.)






Nie chodzi tylko o to, że samobójstwo popełnił znany bloger i "cudowne dziecko internetu". Aaron Swartz mógł być surowo ukarany za podzielenie się wiedzą z innymi ludźmi. Kara mogła być nieproporcjonalnie wysoka do popełnionych czynów. Teraz Aaron Swartz nie żyje, a jego rodzina uważa, że nadmierne reakcje organów ścigania nie były bez znaczenia dla tragedii.

Aaron Swartz popełnił samobójstwo - z tą informacją mogłeś się już zetknąć, ale kim był Aaron Swartz i dlaczego to samobójstwo tak bardzo poruszyło internautów, wywołując nawet atak grupy Anonymous na słynny instytut MIT?
Otóż Aaron Swartz był przede wszystkim programistą, dziennikarzem i kimś, kogo moglibyśmy określić jako "aktywista internetowy". Jeszcze będąc nastolatkiem został współautorem specyfikacji RSS 1.0. Założył firmę Infogami, która połączyła się z Reddit. Pracował także w internetowej bibliotece Internet Archive, gdzie angażował się w tworzenie projektu Open Library. 
Poza tym Swartz był wikipedystą i poczytnym blogerem. Udzielał się społecznie i politycznie w różnych organizacjach, ale szczególnie jedno wydarzenie zmieniło jego życie.

Włamanie do JSTOR

W lipcu 2011 Swartz został oskarżony o to, że włamał się do wirtualnej biblioteki JSTOR, a włamanie odbyło się podobno przez sieć słynnego Instytutu Technologicznego Massachusetts (MIT). Z tej bazy Swartz miał on pobrać 4-5 mln artykułów naukowych, które dało się czytać tylko za opłatą.
Swartz nie przyznał się do winy i wyszedł za kaucją, ale groziło mu nawet 30 lat więzienia. Zarzucano mu, że dokonał włamania z intencją opublikowania artykułów w sieci P2P. 

Aaron Swartz popełnia samobójstwo

W ubiegły piątek (11 stycznia 2013) Aaron Swartz popełnił samobójstwo w mieszkaniu na Brooklynie. Lekarz sądowy potwierdził, że śmierć była wynikiem powieszenia. To tragiczne wydarzenie wywołało kilka bardzo istotnych reakcji.
Rodzina Aarona Swartza wydała w związku z tragedią oświadczenie, z którym możemy się zapoznać pod adresem www.rememberaaronsw.com. Oświadczenie mówi o stracie i bólu, ale zawiera też bardzo istotne słowa, będące zarzutami pod adresem instytutu MIT i amerykańskich władz.

Śmierć Aarona nie jest tylko osobistą tragedią. To produkt systemu karnego wypełnionego zastraszaniem i podejściem prokuratorskim. (...) Biuro prokuratora dążyło to wyjątkowo ostrej listy zarzutów, oznaczających potencjalnie ponad 30 lat więzienia, aby ukarać za domniemane przestępstwo, które nie miało ofiar. Tymczasem, w przeciwieństwie do JSTOR, MIT odmówił wsparcia Aarona i najbardziej pielęgnowanych zasad swojej społeczności.


Oświadczenie szefa MIT

Trzeba przyznać, że to dość ostre słowa. Nic zatem dziwnego, że zareagowali na nie m.in. przedstawiciele MIT. Na stronie instytutu znajdziemy oświadczenie jego szefa Rafaela Reifa. Zapewnił on, że śmierć Swartza wiąże się dla instytutu z ogromnym bólem, pomimo iż Swartz nie był formalnie powiązany z instytutem. Reif nie skończył jednak na tym. Zapowiedział on przeprowadzenie analizy postępowania MIT w sprawie związanej z kradzieżą artykułów. Sprawozdanie z tej analizy ma być opublikowane.

Reakcja Anonymous

Niezależnie od tych zapowiedzi internetowy kolektyw Anonymous postanowił odegrać się na MIT. Strona instytutu została zhackowana i pojawiła się na niej widoczna poniżej informacja. Mówi ona, że ściganie Aarona Swartza było grotestką, niezależnie od tego, czy miało wpływ na jego śmierć. "Anonimowi" przypomnieli przy okazji, że będą zawsze wspierać swobodne dzielenie się informacją i wiedzą.


Akcja #pdftribute

Poza tym na ciekawy rodzaj hołdu dla Aarona Swartza zdobyli się niektórzy naukowcy i badacze. Zaczęli oni publikować na Twitterze informacje o tym, skąd można pobrać ich artykuły, a wpisy na ten temat są oznaczone hashtagiem #pdftribute. Naukowcy zwracają uwagę przede wszystkim na otwarte zasoby, choć niektórzy podjęli ryzyko naruszenia licencji i opublikowania czegoś, co dostępne jest zazwyczaj za opłatą.

Problem nieproporcjonalnej kary

Osoby zainteresowane relacjami bliskich Aarona Swartza powinny zajrzeć do artykułu w Wall Street Journal pt. Legal Case Strained Troubled Web Activist. Wynika z niego, że postępowania władz wykończyły Aarona Swartza finansowo, a on sam nie czuł się dobrze prosząc przyjaciół o pomoc i wsparcie pieniężne. Oczywiście nie można powiedzieć, by była to główna lub jedyna przyczyna samobójstwa, niemniej to jak ze Swartzem obchodziły się władze z pewnością nie było bez wpływu na jego samopoczucie.
Nie od dziś w USA, w UE, a nawet w Polsce pada stwierdzenie, że prawa własności intelektualnej są zbyt ostre. Że potrafią one zmieniać wartościowych ludzi w przestępców, albo raczej sprawić, aby byli oni przez władze traktowani jak bardzo groźni przestępcy.
Swartz mógł za swoje domniemane czyny spędzić 30, może nawet 35 lat w więzieniu. Być może udostępnienie wiedzy za darmo było jakimś naruszeniem, ale czy zasługującym na taką karę? W Polsce osoby karane za najgorsze przestępstwa mogą siedzieć znacznie krócej.
Wszyscy wiemy, że dla osoby takiej jak Swartz nawet rok więzienia byłby bardzo ciężką karą. Dlaczego zatem możliwa kara jest 30-krotnie surowsza?


źródło: di.com.pl


7 komentarzy:

  1. Bardzo mnie to poruszyło... Jest to przerażające co piszesz, a ja o tym nie wiedziałam....ech...szkoda gadać...


    Dziękuję Ci za ten artykuł...:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Skóra mi cierpnie dosłownie....:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Sprawa tak naprawdę powinna "rozejść się po kościach". Kara - za co? Na pewno nie więzienie, jak już, grzywna. Ale lepiej, jak PAŃSTWO podnosi statystyki na niewinnych i nie groźnych ludziach, a w między czasie mafia robi biznesy z władzą. Tak było, jest i będzie:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nad człowiekiem należy się zawsze pochylić. Poruszające i trzeba o tym mówić.

    OdpowiedzUsuń
  5. powinno rozejśc sie po kościach ale niestety tak sie nie stało:( i to jest najgorsze

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie ciekawi jeszcze jedna rzecz, a mianowicie kopiowanie i używanie jako własnych zdjęć i recenzji z blogów. Spotkałam się z sytuacją, że pewna osoba większość wpisów i zdjęć ma "kradzionych". Co na to prawo, czy wogóle można rozpatrywac to w kwestii prawnej??

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo dobre pytanie szczegolnie ze juz je slyszalem od MTTEAM. Slyszalem ze jest jedna osoba ktora tak robi ale musialbym znac szczegoly i wtedy moge to sprawdzic dokladniej.
    Poprosze o tego typu pytania na meila to jak dowiem sie czegos wiecej to albo odpisze tez na meila albo jesli bedzie to cos powazniejszego to odpowiedz napisze w postaci posta.
    Kontakt do mnie jest w zakladce KONTAKT od dzis;)

    OdpowiedzUsuń