czwartek, 7 lutego 2013

Gigant, a jednak zarabia a łamaniu praw autorskich



Google kradnie obrazki ze stron WWW? Nowa wyszukiwarka grafiki zmniejsza ruch do stron


Jak to jest że nas zwykłych użytkowników internetu wszyscy chą nam utrudnić życie na wszelkie możliwe sposoby tylko dlatego że czasem nieświadomie złamiemy prawa autorskie do np. jakiegoś zdjęcia , grafiki, czy nawet muzyki, a taki GIGANT jak GOOGLE robi co chce i nawet jak przegra proces o złamanie praw autorskich to nie odczuje tego tak jak zwykły użytkownik internetu, a przecież kary powinny być adekwatne do tego na jaką skale te prawa złamiemy i dopasowywane dla każdego osobno, a nie  że my za skopiowanie kilku zdjęć i użycie ich jako własnych dostaniemy niewiadomo jaką grzywne i wyrok w zawiasach a takie GOOGLE zarabia grube pieniądze na tym że w taki czy inny sposób łamie nasze prawa autorskie a dostaną wyrok ktaki że nawet jak będą mieli grzywne to jej nie odczują, i jaka tu jest sprawiedliwość:(

Zapraszam jak zwykle do miłej lektury:)




Nowa wyszukiwarka grafik od Google umożliwia pobranie obrazków w dużej rozdzielczości bez potrzeby odwiedzania strony z obrazkiem. Twórcy stron WWW obserwują zmniejszony ruch i zarzucają Google naruszanie praw autorskich. Czy słusznie?

Dwa tygodnie temu firma Google zaprezentowała nową, szybszą wyszukiwarkę obrazków. Teraz po kliknięciu w obrazek użytkownik widzi jego powiększoną wersję na ciemnoszarym tle. Użytkownik może od razu zobaczyć cały obrazek, może też kliknąć w przycisk "Zobacz oryginalny obraz", aby wyświetlić w przeglądarce sam obrazek bez konieczności odwiedzania strony z tym obrazkiem.

Google kradnie obrazki?

Przy tak skonstruowanej wyszukiwarce użytkownik nie jest w ogóle zachęcany do odwiedzenia strony, na której znajduje się obrazek. Jest to tylko jedna z opcji. Posiadacze stron WWW zostali więc zdegradowani do roli "przechowalni" obrazków, które ostatecznie oferuje Google. Wcześniej było inaczej - wyszukiwarka służyła poprowadzeniu użytkownika do strony z obrazkiem.

Google wprowadzając nową wyszukiwarkę mówiła, że konsultowała się w tej sprawie z webmasterami. To niewykluczone, ale czy pytała o zdanie tych webmasterów, których zmiany dotknęły najmocniej?

Weźmy zawodowych fotografów, albo serwisy z darmowymi i płatnymi zdjęciami do wykorzystania na stronach. Oferują oni pewne obrazy, nawet do pobrania za darmo, ale w zamian za możliwość zaprezentowania swojej oferty lub w zamian za odwiedziny na stronie, które budują potencjał reklamowy. Google praktycznie okradła takie strony z obrazków i odwiedzin. Gigant prezentuje obrazki w ramach swoich usług... i tyle.

Webmasterzy chcą rozmów z Google

O problemie pisali na swoim blogu m.in. twórcy serwisu DreamsTime, który oferuje płatne i bezpłatne obrazki. Sytuacja serwisu jest trudna. Mógłby on uniemożliwić firmie Google przeszukiwanie swoich zasobów, ale to oznaczałoby rezygnację z bardzo ważnego kanału promocji, do którego internauci Obrazki i przegrane procesy Google
W roku 2008 niemiecki sąd uznał, że Google naruszyła prawa autorskie prezentując w swojej wyszukiwarce miniaturki obrazów. Sąd wyraził zdanie, że nie ma znaczenia, iż miniaturka jest dużo mniejsza od oryginalnego obrazu - poprzez zmianę rozdzielczości nie jest tworzone żadne nowe dzieło.
przyzwyczajali się latami. Zgadzanie się na obecny układ też nie jest dobre, więc twórcy serwisu będą próbować rozmów z Google.
W serwisie Change.org można też znaleźć petycję do Google z prośbą o zmianę praktyk. Temat dyskutowany jest na forach dla webmasterów, a w dyskusjach pojawiają się głosy, że nowa wyszukiwarka grafiki już teraz spowodowała wyraźne zmniejszenie ruchu do stron.
Google jest gigantem, ale giganta można zmusić do uległości poprzez sąd. Pojawiają się bowiem głosy, że nowa wyszukiwarka grafiki po prostu narusza prawa autorskie. Może się to wydawać zły argument, bo przecież webmasterzy sami decydują o obecności w Google... ale czy na pewno? A może to Google decyduje co od nich pobiera i jak to prezentuje?

Jeszcze wcześniej, bo w roku 2006, podobny wyrok wydał sąd amerykański. Do sądu w Los Angeles trafił pozew przeciwko Google wniesiony przez firmę oferującą materiały pornograficzne na urządzenia mobilne, a więc w małych rozdzielczościach. Sędzia Howard Matz uznał, że Google jest firmą, która zarabia na reklamach wyświetlanych w wynikach wyszukiwania i dlatego powinny obowiązywać ją nieco inne zasady wyświetlania miniatur, niż te wyszukiwarki, które udostępniają same wyniki wyszukiwań.

Jeśli nawet prawa do miniaturek były dyskusyjne, tym bardziej dyskusyjna będzie kwestia praw do dużych obrazów. Google mimo wszystko powinna się wsłuchać w zastrzeżenia webmasterów.



źródło: di.com.pl

3 komentarze:

  1. Z jednej strony jest to bardzo wygodne, dla kogoś, kto czegoś szuka. Natomiast uważam, że jak potrzebne są informacje dotyczące szukanego produktu, i tak osoba ta wejdzie na stronę, na której jest TO zdjęcie.
    Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że jest to nieuczciwe względem właściciela zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. może i wygodne ale niestety teraz oglądalność stron na których jest sporo dobrej grafiki może mocno spaść w dół:(( pomyśl sobie że masz stronke na której masz naprawde sporo dobrych i pięknych fotografii, do tej pory żeby ściągnąć takie zdjęcie w pełnym wymiarze osoba zainteresowana musiała wejść na Twoją stronę a teraz nie musi tego robić czyli raz że spada oglądalność Twojej strony a dwa że masz mniejsze szanse na zareklamowanie swoich fotografii.
    Chciałabyś żeby tak było??

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście prowadzę bloga, i mam nadzieję, że moich zdjęć nikt nie kopiuje. Generalnie patrząc pod własnym kątem jeśli czegoś szukam, to nie tylko zdjęcia, ale i treści, więc i tak wchodzę na stronę.
    Jeśli ciekawi mnie zdjęcie bo szukam tapety na pulpit, to i tak wejdę na stronę by sprawdzić, czy nie mają czegoś fajniejszego.
    Ale rozumiem, że komuś może się to nie podobać i mieć z tego tytułu problemy z oglądalnością.

    OdpowiedzUsuń